Henryk Sienkiewicz

Przeciw intrygom hakatyzmu

Gazety niemieckie, będące na usługach hakaty, chcąc osłabić zgrozę i oburzenie, jakie z powodu przymusu szkolnego przejęło wszystkie ucywilizowane ludy na świecie, poczynają wprost oskarżać Polaków o zamiary rewolucyjne i o przygotowywanie narodowego powstania.
W tym celu głoszą o istnieniu jakiejś tajnej organizacji, o podziale kraju na narodowe starostwa podległe jakiemuś prezydentowi, zamieszkałemu gdzieś w Krakowie czy Lwowie, i wreszcie denuncjują istniejące legalnie stowarzyszenia polskie, że w gruncie rzeczy są tylko organami owej tajnej organizacji.
Na ten stek głupstw i bajek, w które sam rząd pruski nie wierzy, można by wcale nie odpowiadać, gdyby nie to, że obliczone są na wprowadzenie w błąd zagranicy i usprawiedliwienie wyjątkowych ustaw, zwiększających krzywdy i męczeństwo polskiego narodu. Wobec tego wyraźna odpowiedź jest konieczna, a zgodnie z rzeczywistością nie może być ona inna, niż taka, jak następuje:
    I. Polacy nie są dość ograniczeni, aby przygotowywać powstanie, które zgniecione by było w jednym dniu i otworzyło wrota wszelkim gwałtom przeciw polskiemu narodowi.
    II. Nie istnieją żadna tajna organizacja, nie ma żadnego podziału kraju na starostwa ani żadnego prezydenta stojącego na ich czele - i w ogóle nie istnieje nic podobnego ani w granicach, ani poza granicami Niemiec.
    III. Istniejące w Niemczech legalne stowarzyszenia polskie zajmują się sprawami społecznymi jedynie w zakresie swych ustaw.
    IV. Opór przeciw przymusowi szkolnemu nie jest wynikiem żadnej agitacji, ale powstał sam z powodu gwałtu zadanego ludzkim sumieniom.
Oto jest prawda. Ci, którzy piszą o powstaniu i agitacjach - kłamią i wiedzą, że kłamią. Do oświeconych i uczciwych Niemców należy upomnieć się o to, że pismacy owi mają ich za dostatecznie głupich, aby mogli wierzyć podobnym bredniom. My, oświeceni i uczciwi Polacy, zwracamy się do zagranicy z kategorycznym zaprzeczeniem kłamstwom i do ludności polskiej w zaborze pruskim z wezwaniem, aby zachowała się jak najcierpliwiej. Co innego jest stać wytrwale przy boskich i ludzkich prawach, a co innego dawać folgę oburzeniu. O powstaniu, organizacjach i agitacjach nie ma mowy, ale wszelkie, choćby nawet najdrobniejsze zajścia i porywy są wodą na młyn naszych nieprzyjaciół. Wzywamy do wytrwania, do jak najenergiczniejszej legalnej obrony należnych narodowi praw, ale zarazem i do spokoju. I to jest najlepsza odpowiedź na fałszywe oskarżenia. Niech Bóg i prawo będą po naszej stronie - przemoc po przeciwnej.
Dzienniki zagraniczne, a także uczciwe niemieckie i wszystkie polskie prosimy o powtórzenie tych słów.

[1906]


Pierwodruk "Czas" 7. XII 1906 nr 281.

[powrót]