Henryk Sienkiewicz

"Bez dogmatu"

3 LIPCA.

Jednak coś między nimi zaszło. Ukrywają oboje urazę, jaką wzajem do siebie czują, ale ja ją widzę. Od kilku dni nie spostrzegłem, by on brał jej ręce, jak to miał zwyczaj czynić poprzednio - i podnosił je kolejno do ust, albo żeby gładził jej włosy, albo całował czoło. Miałem chwilę prawdziwej radości, ale zatruła ją sama Anielka. Zauważyłem, że ona usiłuje go jakby przebłagać, wprowadzić w lepszy humor i wrócić do dawnych stosunków. Na ten widok ogarnęła mnie wściekłość, która odbiła się w moim postępowaniu z Anielką. Nigdy nie byłem dla niej, a tym samym i dla siebie, tak niemiłosierny.

[powrót] [4 lipca]