Henryk Sienkiewicz

[Powiastki historyczne J. Grajnerta]

sprawozdanie przedłożone w r. 1882 w Warszawie Kasie im. Mianowskiego, w której Grajnert ubiegał się o zasiłek na wydanie.

Powiastka historyczna pt. Marcin Mrąga z Ziemi Kaszubskiej grzeszy tym przede wszystkim, że jest historyczną. Dlaczego autor, zamiast powiedzieć naszym chłopom o dzisiejszych Kaszubach, o ich związku z Polakami etc., mówi o nich za czasów Kazimierza Jagiellończyka, zrozumieć trudno. Pożytek stąd mniejszy, a trudność większa, gdyż czytelnik-chłop nie zrozumie, że dawni Prusacy nie byli tym, czym są dzisiejsi, to jest Niemcami. Autor bynajmniej nie stara się tej różnicy wyjaśnić, przez co cała powiastka może być niezrozumiałą.
Chłop czyta, że królowi polskiemu w wojnie z Niemcami pomagali Prusacy, który się ucisk niemiecki sprzykrzył etc. Oczywiście zrobi mu się bigos w głowie. Zresztą powiastka niezła, lubo język częstokroć wadliwy. Druga, Maciek Grąda, odważny chłopiec okrętowy - najlepsza pod względem wykonania, grzeszy tym, że treść historyczna jest błaha. Autor mógł opowiedzieć o całym panowaniu Zygmunta III, tymczasem czytelnicy dowiadują się najszczegółowiej o Krzysztofie Arciszewskim admirale holenderskim. Opowiadanie ma jednak wartość, bo jest zajmujące, przy tym autor opowiada trochę o obyczajach, śpiewach itp. ludu litewskiego. Należałoby tylko przy sposobności powiedzieć coś o unii z Litwą etc. Trzecia powiastka, Witek Kujawiak - ma być opowiadaniem z wojny francusko-pruskiej - tymczasem tak nie jest. Wojna wchodzi w opowiadanie o tyle, że bohatera, który ma się żenić, wołają jako landwerzystę do Francji. Czwarta powiastka, Szymon Stęporek, najsłabsza ze wszystkich, ma znaczenie obyczajowe niewielkie, a historycznego żadnego. Wszystkie razem, pod względem historycznym są tylko wyrywkami z historii i nie mogą z nią poznajomić czytelników. Autor powinien choć najkrócej przedstawić historię w związku dziejowym, kreślić choć najpobieżniej jej ciąg. Wówczas jego prace byłyby istotnie pożądane. Tak jak jest, jedyną zaletą opowiadań jest to, że są dość zajmujące i mogą budzić chęć do czytania.
Kasa nie ma żadnych szczególnych powodów gorliwego popierania wydawnictwa tych powiastek, ale ponieważ nie ma w nich nic złego, ponieważ lepiej jest, gdy lud cośkolwiek czyta, niż gdy nic nie czyta, ponieważ wreszcie autor pracuje wedle sił swoich gorliwie na polu oświaty i chodzi mu tylko o pożyczkę, nie zaś o nakład kosztem Kasy, przeto jestem zdania, żeby mu pomocy nie odmawiać.

Pierwodruk "Kultura", 6.III.1932

[powrót]