Henryk Sienkiewicz

Wiadomości bieżące, rozbiory
i wrażenia literacko-artystyczne

1880 [191-200]

191

P. Roman Szwojnicki maluje naturalnej wielkości portret p. Marii Deryng.

192

"Tygodnik Ilustrowany" rozdał swym prenumeratorom jako premium drzeworyt przedstawiający Bitwę pod Grunwaldem.
Wspaniała ta praca ma siedemset cali kwadratowych wielkości.
Rysował kliszę sam Matejko, drzeworyt wycinał p. Zajkowski.
Dlatego to było niespodzianką, było niespodzianką wspaniałą.
Piękna to praca, przedstawiająca tak miły oczom naszym przedmiot, będzie cenną ozdobą naszych domów wiejskich i miejskich.

193

Kiejstut, tragedia Asnyka, została przetłumaczona na język niemiecki przez p. M. v. Reden i wydana w Poznaniu u Józefa Jolowicza. Recenzent "Magazin für die Litteratur des Auslandes" mówi, że jest to jedno z owych rzadkich wzorowych tłumaczeń, które dorównywają oryginałowi.

194

Wyszły z druku Listy o jeździe konnej Stanisława Rewieńskiego.
Jest to odbitka z "Tygodnika Rolniczego". Książkę tę radzimy mieć każdemu, kto pragnie teoretycznie się obeznać z zasadami jazdy i ze sposobem, jak należy się obchodzić z koniem. Autor Listów jest znawcą i miłośnikiem szlachetnej rozrywki, która zostaje u nas w takim zaniedbaniu, a która ze wszystkich ćwiczeń dla ciała jest jednym z najskuteczniejszych i najdzielniej podtrzymujących energię męską. Wiedzą o tym cudzoziemcy, dlatego np. w Londynie istnieje pełno zakładów wynajmujących konie, i wynajmujących tanio, tak że nawet ludzie średniego stanu, pracujący po biurach lub w sklepach, mogą korzystać z tak zbawiennej gimnastyki. Toż samo dzieje się we Francji i Niemczech - my tylko, jakkolwiek jesteśmy potomkami najdzielniejszych może jeźdźców w Europie, nie znajdujemy jakoś czasu, możności, pieniędzy i dobrej woli do podtrzymania w praktyce starej tradycji. Wyrobił się nawet z czasem u nas bezsensowny przesąd, że konna jazda nie zgadza się z powagą ludzi mających pewne stanowisko, a zgoła jest nieprzyzwoitą i szkodliwą dla kobiet. Co do ostatniego zdania, jak dalece jest ono bezsensownym, znowu dość wskazać na Angielki, które od dziecinnego prawie wieku uganiają się na ogromnych hunterach po Hyde Parku, a potem, wyszedłszy za mąż, wydają na świat więcej, i to zdrowszych dzieci aniżeli nasze anemiczne kobiety.
Mówiąc o ludziach ze stanowiskiem, w tymże Hyde Parku można widzieć ministrów, dyplomatów, członków parlamentu, doktorów, bankierów etc., którym bynajmniej nie przychodzi do głowy, by na koniu wyglądali mniej poważnie niż piechotą. - Autor mówi wiele o konnej jeździe jako środku leczniczym i robi słuszną uwagę, iż przy naszych zakładach hydropatycznych dobrze by było urządzić ujeżdżalnie. Nie wątpimy wraz z autorem, że doktorowie pracujący w wodolecznicach popieraliby jak najmocniej podobne zakłady.

195

Wystawa koni. Onegdaj, w sobotę, o godzinie 3 po południu odbyło się otwarcie wystawy koni w Warszawie. Przy otwarciu uczestniczyły władze rządowe i zaproszeni. Po podpisaniu protokołu udano się następnie wzdłuż budynków dla obejrzenia koni. Najpiękniej urządzone są stajnie pp. Potockich, Bobrowskiego i Krasińskiego. Koni pięknych jest bardzo wiele. O godzinie 5 odbyły one rodzaj parady przed zgromadzonymi gośćmi. Parada nie przeszła nawet bez małych wypadków, kilka bowiem koni wyrwało się prowadzącym - reszta defilowała przed widzami, wspinając się i szarpiąc, jakby w umyślnej chęci wykazania swego ognia i dzielności. Widzieliśmy różne rasy, zatem anglików, ardenów, perszeronów, arabów itd. Największe wrażenie zrobiły jednak konie rasy żmudzkiej książąt Ogińskich. Są to pysznie zbudowane rumaki, o wyniosłej szyi, suchej głowie i niezmiernie silnej budowie nóg. Rasa to, która przez staranną hodowlę mogłaby, jak widzimy, znakomite do wszelkich użytków konie wydawać. Po ukończonej defiladzie kilku mistrzów konnej jazdy próbowało rumaków, a raczej ich nóg, skacząc przez przygotowane umyślnie na ten cel przeszkody.
Przy wystawie koni urządzona jest wystawa obrazów przedstawiających konie - p. Ungra. Najznakomitszymi płótnami na niej są Jarmark w Bałcie Brandta i Targ na konie Witkiewicza. Jest także kilka pięknych akwareli Kossaka i sportowych obrazów Rosena.

196

Wyścigi. Pierwszy akt tej pięknej i szlachetnej zabawy, na którą narzeka wielu, a uczęszczają wszyscy, odbył się wczoraj. Pogoda służyła wybornie, po porannym obfitym deszczu nie było wiele kurzu, więc choć upał dawał się trochę we znaki, zjazd był niezwykły. Złożyło się na to zresztą wiele przyczyn, głównie zaś wystawa koni, kwoli której przyjechali do Warszawy także i ci, którzy na jarmark wełniany nie przyjeżdżają. Od dawnego czasu nie pamiętamy takiego mnóstwa powozów, koni i pięknych kobiet. Bawiono się doskonale, przyglądano się ciekawie, zakładano zapalczywie. Słyszeliśmy przy tym francuszczyznę i angielszczyznę mniej więcej krajowego wyrobu, za pomocą której "nasi nieobecni" dowodzili, że są obecni, nasi zaś "obecni", że godni są towarzystwa "nieobecnych". Pewne akcenta prowincjonalne lub przypominające okolice Nalewek, jakie dawały się słyszeć w anglo-francuskim żargonie, nie zakłócały ogólnej harmonii, polegającej na tym, aby w tak dystyngowanym gronie nie mówić po polsku. Zabawa odbyła się w następującym porządku. Do pierwszego biegu stanęły konie: Beauty Dobrogosta, Skiba Wodzińskiego, Kordian Grabowskiego i Gazela Mysyrowicza. Wygrał Grabowski, drugą zaś nagrodę otrzymał Dobrogost. W następnej gonitwie (Derby international) biegły: Hilda Dobrogosta, Alars Wodzińskiego, Figaro Grabowskiego i Grimston Mysyrowicza. Jeździec w niebieskiej kurtce i amarantowej czapce, czyli Szumiłło Grabowskiego, przodował i tym razem i przebiegłszy 2 wiorsty i 133 sążni w 3 minuty i 8 sekund, pierwszy stanął u mety.
Do trzeciej, głównej nagrody (rs 2 000) stanęło aż 6 koni: Dobrogosta, Iłowajskiego, Bogusławskiego, Łazarewa, Grabowskiego i Mysyrowicza. Bieg wynosił cztery wiorsty. Z początku gonitwy pierwszym był Midas Grabowskiego, niedaleko jednak od mety wyprzedziła go Miss Oven Mysyrowicza, która też otrzymała pierwszą nagrodę, przebiegłszy 4 wiorsty w 5 minut i 31 sekund.
W czwartej gonitwie o nagrodę rs 700 odniosła zwycięstwo Anita Grabowskiego, wyprzedziwszy Miss Makę Dobrogosta i Wiesława Kronenberga, przebiegłszy 2 wiorsty w 2 minuty i 37 sekund. Do biegu z przeszkodami stanęły tylko dwa konie: Kiejstut Grabowskiego i Grizzly-Boy Wotowskiego. Na pierwszym jechał porucznik Gornatow, na drugim sam właściciel. Wygrał i tym razem Grabowski, Kiejstut bowiem skakał z łatwością przez wszystkie przeszkody, gdy tymczasem Grizzly-Boy odmówił skoku przy drugiej.
Kiejstut stanął u mety w 5 minut i 39 sekund.
W ostatniej gonitwie płaskiej (Panowie jadą) wygrał p. Wotowski na koniu Gladiatorze, własność Wołoszewskiego. Drugim był Michalski, trzecim oficer Leniwcew, czwartym oficer Charpentier. Grabowski swego konia wycofał.
Gladiator stanął u mety w minut 2 sekund 21.

197

Wystawa koni. Wczoraj liczne i wykwintne tłumy zebrały się na wystawie koni. Prócz reprezentacji koni widzieliśmy rumaki i jeźdźców przybranych charakterystycznie w najrozmaitsze kostiumy. Podziwiano więc herolda na ogromnym koniu zdobnych kiścią piór strusich na głowie. Herold, w średniowiecznym kostiumie, w ręku trzymał trąbę, z której zwieszała się chorągiew z herbem Warszawy. Następnie podziwiano Beduinów w białych zasłonach, potem, pod koniec już wieczoru, było w arenie kilka ładnych ekwipażów i kilkunastu jeźdźców, którzy próbowali skakać przez przeszkody. Publiczność bawiła się doskonale. Oczekiwano także na ukazanie się polskiego sokolnika w charakterystycznym kostiumie naszych dawnych sokolników, ale zostało ono wstrzymane. Wielką liczbę ciekawych ściągnęła także wystawa obrazów koni urządzona przez p. Ungra. W następnych numerach podamy o niej obszerniejszą wzmiankę. Koło ósmej znaczna część publiczności udała się do Doliny Szwajcarskiej.

198

Polewanie ulic wobec upałów panujących odbywa się wielce nieprawidłowo. Za przykład może posłużyć plac Warecki. Sikawki przejeżdżające skrapiają tylko pewne szlaki, między którymi reszta placu pozostaje sucha. Z tych suchych części kurz podnosi się całymi kłębami przy każdym mijaniu się dorożkarzy. Tak samo rzecz się ma na placu Św. Aleksandra, w Alejach Jerozolimskich i Belwederskich. Wyznajemy, iż nie rozumiemy podobnej manipulacji. Albo należy polewać całe place i aleje, i to obficie, albo szkoda pracy i kosztów.

199

Znany skrzypek Adamowski po długim i pełnym powodzenia pobycie w Ameryce udaje się do Londynu, gdzie weźmie udział w koncertach w Cristal Palace, następnie zaś 22 września wraca do New Yorku na wielką uroczystość muzyczną wyprawianą tam dobroczynnie. W ostatnich czasach artysta nasz grał w Ameryce wraz z Jozeffym, którego, sądząc z gazet amerykańskich, w znacznej części zaćmił.

200

"Ziarno", pismo dla głodnych, ukazało się na koniec i znajduje się do nabycia we wszystkich księgarniach. W dniu wczorajszym rozkupiono już mnóstwo egzemplarzy. Jest to pokaźny zeszyt złożony z sześciu blisko arkuszy. Obejmuje on mniejsze lub większe artykuły, pojedyncze sceny, małe obrazki literackie, poezje i aforyzmy wszystkich prawie ludzi piszących po polsku, bez względu na miejsca i kraje, w których żyją. W części artystycznej wzięli udział również wszyscy malarze i rysownicy. Pismo, oczekiwane od dawna z niecierpliwością, spóźniło się znacznie względnie do terminu, w jakim wyjść miało, nie podobna tu jednak winić nikogo, przyczyną bowiem były warunki zewnętrzne, od redakcji niezależne, głównie zaś wymiar pisma, który znacznie przenosi plan pierwotny. Skwapliwość jednak, z jaką wszyscy chwytają za pismo, dowodzi, że opóźnienie nie zaszkodziło powodzeniu. Czy powodzenie to jest słuszne? - Tak. Jest zrozumiałym ze względu na cel, a słusznym ze względu na treść pisma, które wcale nie przedstawia się gorzej jak "Paris-Murcie", "Vindobona" itd. W następnych numerach podamy obszerniejsze sprawozdanie o "Ziarnie", ograniczając się obecnie na doniesieniu, że wyszło i że kosztuje cztery złote, jest zaś do nabycia we wszystkich księgarniach.

[powrót]